O autorze
Warszawski Muranów to unikat na skalę światową. Architektoniczna utopia na gruzach dawnego getta, ciągle niepewna własnej tożsamości. Nowa Huta i Karl-Marx-Allee w jednym. Centrum dawnej dzielnicy żydowskiej, której materialnych śladów prawie już nie widać, ale która wciąż tutaj jest - pod nowymi budynkami, chodnikami i ziemią. Dla NaTemat nadają stąd: Beata Chomątowska - dziennikarka, założycielka Stowarzyszenia Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych Stacja Muranów i Paweł Brylski – dobry duch Stacji; kiedy powstawała, pracował dla Muzeum Historii Żydów Polskich, dziś interpretator, przedstawiciel literatury half-fiction i zwolennik dobrego życia, oraz Karolina Przewrocka, absolwentka uniwersytetów w Krakowie, Berlinie i Tel Avivie, uzależniona od nauki języków obcych oraz od polskiej i żydowskiej literatury; życiowego balansu szuka w miejscach pęknięć - tym razem odnalazła go na Muranowie.

Mumerela na Muranowie

Mumerela na Muranowie: tytuł projektu brzmi jak zaklęcie, ale nie czarujmy się, celem jest odczarowanie tego miejsca w Warszawie. Swego czasu do opisania Muranowa brakło słów, ale już słów nie szczędzimy. Trwa literacki projekt "Mumerela - boczne odnogi czasu". Muranów jest na czasie!

Wyrwanie tej części warszawskiego śródmieścia z małomiasteczkowej ospałości było kwestią czasu. Jesteśmy świadkami prawdziwego festiwalu książek o Muranowie, w krótkim czasie do „Spojrzeń na warszawskie getto” Jacka Leociaka (Dom Spotkań z Historią) i fundamentalnej monografii wyżej wspomnianego i Barbary Engelking-Boni (IFiS PAN) dołączyły niedawno książki: „Festung Warschau” Elżbiety Janickiej (Krytyka Polityczna), „Żydowski Muranów i okolice” Jerzego S. Majewskiego (Agora) czy wreszcie rewelacyjny reportaż „Stacja Muranów” Beaty Chomątowskiej (Czarne). Mumerelę na Muranowie, nietypowy projekt literacki, widziałbym jako wisienkę na tym torcie.



Muranów okazuje się jednocześnie bardzo atrakcyjny dla pozarządowych organizacji kulturalnych. W jednym podwórzu przy Andersa 13 działa Fundacja Promocji Sztuki Współczesnej, Stacja Muranów, galeria Starter i Fundacja Archeologii Fotografii. Tuż obok - Centrum Kultury Jidysz, a za moment niedaleko otwiera się Państwomiasto, któremu patronuje Grzegorz Lewandowski, twórca Chłodnej 25. Niedawno odsłonięto mural dedykowany Bohdanowi Lachertowi, architektowi Muranowa, lokalne organizacje przyciągają ciekawymi wernisażami i dyskusjami. A jakie ma Muranów zasługi na odcinku gastronomii miejskiej! Wiedzieliście, że działają tu restauracje nigeryjska i witariańska? Co to dopiero będzie, jak już się otworzy Muzeum!

Ale jaki właściwie jest ten Muranów? Cichy i uśpiony? Przeciążony doświadczeniem historycznym, odpychający, straszący wręcz, zbudowany na gruzach i z gruzów, Muranów niewidzialny, miasto ukryte, z piwnicami dawnych domów czy też jest raczej pospolitym osiedlem mieszkaniowym, trochę sennym, owszem, ale czego oczekiwać od sypialni śródmieścia? Który czas jest Muranowowi najbliższy, dawny, przeszły, a jeśli tak to czy ten pełen rejwachu, płaczu czy ciszy, czas teraźniejszy, współczesny, leczący rany czy naglący, a może wręcz przyszły, lecz znowu: jaki? Najrozsądniej będzie odpowiedzieć, że każdy i to w dodatku na raz. Mumerela podróżuje nielinearnie, od czasu do czasu.

Powszechnie wiadomo, że czas płynie, a jeśli tak, to przecież nie linią prostą od jakiegoś początku do jakiegoś końca. Meandruje, zwalnia i przyspiesza, zwęża i rozszerza swój zasięg, tworzy zalewy i przede wszystkim boczne odnogi. Gdyby policzyć, więcej czasu upływa w tych bocznych odnogach, niż w powszechnie znanym, pomnikowym nurcie czasu. „Zresztą >czas< to nie jest zajęcie dla niej, dla osoby z jej sfer”, jak czytamy na blogu o Marii de Murano, jednej z bohaterek Mumereli. „Liczenie, rachunki i matematyka niższa uprawiana jest w brudnych podwórkach Nalewek i na aseptycznych powierzchniach Arkadii. Sobie pozostawia tę matematykę kosmiczną, gdzie dwa i dwa daje wszystko prócz czterech”.

Wszystkie nieścisłości są mile widziane. Tajemniczy tytuł projektu – Mumerela – został pożyczony od Waltera Benjamina. Mumerela pojawia się w jednym z opowiadań „Berlińskiego dzieciństwa na przełomie wieków” Benjamina. Mumerela jest tym, „co milczące, lekkie, puszyste, co jak śnieżek w szklanych kulkach kłębi się we wnętrzu rzeczy”. Zrodziła się wskutek ‘nieporozumienia’: nie znając znaczenia słowa „mume” (jid. „ciocia, ciotka”), mały Benjamin przekręcił imię postaci z wierszyka „Mume Rela”. „Mume Rela” stała się dla niego „mumerelą” - duchem rzeczy, zamieszkującym ich wnętrze.

Zdecydowaliśmy się przenieść Mumerelę na warszawski Muranów. I co do tej pory z tego wynikło? Anna, jedna z bohaterek metatekstu, na Muranów przeprowadziła się z Los Angeles i zmaga się z przeszkodami tutejszej rzeczywistości: od widmowego sygnału domofonu po urastające do rozmiarów katastrofy lepienie pierogów. Amelia trafiła na Muranów dopiero po śmierci i czeka tu na spotkanie z ukochanym Ablem. Od wspomnień Amelii muranowskie drzewo aż zakwita jej dawnymi sukienkami. Jest też literat - gołębiarz i drukarz, który w piwnicy pod piwnicą drukuje, choć nie zna jidysz, dziennik „der Curikker” - „Powrót”. Nie mówiąc o Marii de Murano, królowej dzielnicy, jest to „królowa na 38 metrach, na trzecim podwórku od bramy, na czwartym piętrze bez windy, na lokalu pod kulturę i na kupie kamieni”. Powinniście to przeczytać!

Uczestnicy warsztatów są bardzo różni, jedni, zainteresowani czy związani z kulturą żydowską do tej pory nie mieli okazji poznać Muranowa, odbijając się od jego granicy z gruzowych nasypów, drudzy to mieszkańcy osiedla, odkrywający je warstwa po warstwie, docierający do różnych poziomów jego niezwykłej pamięci. Dla wszystkich Muranów jest niejednoznaczny, wymaga przepracowania czy właśnie odczarowania.

Spotykamy się co tydzień, w czwartki, w Fundacji Promocji Sztuki Współczesnej, do tej pory byliśmy na spacerze po dawnych Nalewkach, czytaliśmy mało znane teksty literackie o tym dawnym, arcywarszawskim miejscu, interpretowaliśmy pojęcia kluczowe dla twórczości Waltera Benjamina, rozmawialiśmy o tekstach i postaciach stworzonych przez uczestników projektu, oglądaliśmy filmy, dyskutowaliśmy z Piotrem Pazińskim, znakomitym pisarzem i redaktorem „Midrasza”, jutro spotykamy się z Beatą Chomątowską, autorką książki o Muranowie, wreszcie wspólnie piszemy bloga.

Jeśli czytając to, uznałaś/uznałeś, że jest to projekt stworzony dla Ciebie, możesz do nas dołączyć przez cały czas trwania projektu (do końca roku). Wyrusz z nami w poszukiwaniu tego, co milczące, lekkie, puszyste, co jak śnieżek w szklanych kulkach kłębi się we wnętrzu rzeczy.

Paweł Brylski
Trwa ładowanie komentarzy...